• System Informacji Przestrzennej
  • Rozkład jazdy BUS
  • Szlak Jagielloński
  • Facebook
  • Biuletyn Informacji Publicznej
  • Powiatowe Centrum Informacji
  • Lokalna Grupa Działania
  • Uniwersytet Dziecięcy

Kurier Lubelski - Dotykałem każdej kości



Ewa Czerwińska: Ksiądz Prałat był więźniem Kozielska. Ks. Zdzisław Peszkowski, kapelan Rodzin Katyńskich: Byłem podchorążym kawalerii. Mój oddział wpadł w niewolę Rosjan w Pomorzanach.  Rosjanie popatrzyli na moje ręce i już wiedzieli, że jestem oficerem. Zabrali nas do Kozielska. Kiedy już wywozili stamtąd więźniów, nie wiedzieliśmy, dokąd jadą. W moim transporcie było 250 oficerów. Okazało się, że ten jedyny transport ocalał.
Jak to się stało?
Nie wiadomo do dziś. Listy do wywózki przychodziły z Moskwy. Nie było rady i koniec. Mój transport dojechał do miejscowości Pawliszcze Bór. Tam dopiero dowiedzieliśmy się, że były trzy obozy. Wypytywaliśmy o swoich kolegów. Dziś nie mówiliśmy, ilu Polaków zginęło w obozach na Wschodzie. Mówimy ilu ocalało. Ze wszystkich trzech obozów – Kozielska, Starobielska, Ostaszkowa – przy życiu zostało 432 oficerów. Do dziś żyje może dziesięciu...
Czy wtedy w Kozielsku myślał ksiądz o śmierci?
Miałem 21 lat i nie myślałem o śmierci. Ale kiedy się było w Bolszewii, to człowiek mógł się spodziewać, że będzie raczej gorzej niz lepiej. Przyszedł rozkaz wywózki do Griazowca blisko Wołogdy. Tam znów nas zamknęli. Po półtora roku dotarła do nas wiadomość o Sikorskim i umowie ze Stalinem o tworzeniu polskiej armii. I że przyjedzie do Griazowca generał Anders. Rzeczywiscie przyleciał 24 sierpnia. Zebraliśmy się na placu, a on powiedział, że jesteśmy trzonem polskiej armii. Wtedy krzyknęliśmy: Panie generale, a gdzie reszta? Będziemy szukać – odpowiedział generał. I wtedy doszło do nas mocno pytanie: gdzie są inni nasi koledzy? A gdzie są, dowiedzieliśmy się dopiero w Iraku. Wiadomość o mordzie dokonanym przez Rosjan w Katyniu podało amerykańskie radio.
Wspomina Ksiądz ten czas w książce „Wojenne zapiski w Iraku”.
W dzienniczku właśnie tego dnia piszę, że spotkałem się dziewięcioma ocalonymi kolegami, wśród nich był Józio Czapski. Byliśmy bardzo poruszeni wiadomości o Katniu. Długo rozmawialiśmy. Pustynia iracka usłyszała wtedy nasz płacz i naszą modlitwę. Szlak bojowy skończyłem w Indiach. W wojsku powstała taka komórka, która zajmowała się młodzieżą polską zebraną po świecie. Formułowało się harcerstwo. Dla tych porozrzucanych po świecie tułaczy było ono wielką łaską. Pomagało wrócić do normalnego życia.
Kiedy przyszła decyzja o kapłaństwie?
W Oksfordzie, w 1948 r. Studiowałem tam filozofię i psychologię, ale po pół roku zdecydowałem, że trzeba coś ze swoim życiem zrobić. Pojechałem do Francji. Tam, w Lourdes poprosiłem Matkę Boską, żeby pozwoliła mi zostać księdzem. Już Oksford mnie nie obchodził. W USA, w roku 1945 otrzymałem święcenia kapłańskie.
Od wielu lat spełnia Ksiądz posługę kapelana rodzin pomordowanych na Wschodzie.
Brałem udział w ekshumacji w Katyniu. Dotykałem tam każdej kości. Każdą miałem w ręce. To wszystko było niezwykłe. Uczestniczyłem w sacrum. Bo święte było odkrywanie dołów śmierci, w których zostali nasi. Codziennie odprawiałem tam mszę.

W Bełżycach
Bełżyce uczciły swoich męczenników. W sobotę, pod pomnikiem poległych oraz figurą Matki Boskiej Partyzanckiej wspominano między innymi ks. Władysława Plewika, który został zamordowany w Charkowie. Gościem bełżyczan był kapelan Rodzin Katyńskich ks. Peszkowski (na zdjęciu). Oprócz ks. Plewika uczczono pamięć także dwóch innych bełżyczan: dr. Józefa Klarnera i Pawła Walczaka, kierownika szkoły. Obydwaj zginęli w Katyniu.
Józef Listoś, weteran walk pod Monte Cassino cieszył się, że mógł jeszcze przyjść na spotkanie na własnych nogach. Wraz z garstką żołnierzy i partyzantów był żywym świadkiem wydarzeń sprzed ponad sześćdziesięciu lat. Walczył w kampanii włoskiej, pod Monte Cassino. - Mnie się udało wrócic. Ciężko było, biłem się na pierwszej linii – mówił. - Trzeba było zdobywać jedną górę, i drugą, a jeszcze wąwóz... Ale osiemnastego maja zatknęliśmy na Monte Cassino polski sztandar.
Wojskowym szynelem miejscowy malarz okrył postać Matki Boskiej zwanej Żołnierską, której obraz wystawiono podczas mszy, którą celebrował kapelan Rodzin Katyńskich Lubelszczyzny ks. Antoni Jerzy Czyżewski. Jezusowi malarz Henryk Widelski dał do ręki generalską czapkę. Zainspirowała go ikonka Matki Bożej Zbraskiej.
W domu parafialnym Oratorium otwarto wystawę pamiątek po księdzu Plewiku.
 

Gości online

Naszą witrynę przegląda teraz 197 gości 
  • Dziennik Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej
  • Monitor Polski Dziennik Urzędowy Rzeczypospolitej Polskiej
  • Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej
  • Powiatowe Centrum Informacyjne
  • Mikroporady
  • Proekob
  •  Miasto i biznes
Free business joomla templates